W trakcie działań zbrojnych na przełomie 1914  i 1915 r. ważną rolę odegrało austriackie lotnictwo, które operowało również w rejonie Bochni. W podbocheńskich Proszówkach, na tzw. „Rajszuli” urządzono lotnisko polowe, (właściwie pole wzlotów), z którego już w listopadzie 1914 r. startowały austriackie aeroplany. Wybór miejsca nie był przypadkowy – płaski teren w zakolu Raby był od dawna polem ćwiczeń II Galicyjskiego Pułku Ułanów i doskonale nadawał się do stworzenia prowizorycznego lotniska.

Przede wszystkim potrzeba było twardego, w miarę równego, pola o wymiarach ok. 200 x 400 metrów, położonego blisko drogi i z dostępem do wody. Ważna była również możliwość zakwaterowania ludzi i zapewnienia stajni dla koni. Wg założeń mobilizacyjnych, każda kompania miała liczyć etatowo 179 osób, w tym komendanta, szefa pilotów (oficera), 7 podoficerów - pilotów, 8 oficerów obserwatorów. 1 oficera technicznego oraz 163 osoby personelu - podoficerów i żołnierzy. Dysponowała 6-8 samolotami, a ponadto posiadała na stanie 4 silniki rezerwowe, 5 hangarów namiotowych, 6 zestawów części zamiennych do płatowców, 10 zestawów części zamiennych do silników, zestawy materiałów i sprzętu eksploatacyjnego do obsługi i regulacji płatowców, zestaw sprzętu do tankowania, zestaw materiałów i sprzętu fotograficznego, oświetleniowego i telefonicznego. Każda kompania lotnicza wyruszająca na front zabierała zapas materiałów pędnych na 8 dni: w tym 35 baryłek benzyny lekkiej (lotniczej) i 10 baryłek benzyny ciężkiej - do samochodów.

Plan kawaleryjskiego pola ćwiczeń na Rajszuli z ok. 1921 r.Ponieważ sytuacja na froncie zmieniała się bardzo szybko, to kompanie lotnicze przenosiły swój dobytek wraz ze swoimi armiami. Do tego potrzebna była spora liczba zaprzęgów konnych do przewozu sprzętu i ludzi.

Po raz pierwszy pole ćwiczeń na Rajszuli zostało wykorzystane przez austriackie lotnictwo prawdopodobnie na przełomie października i listopada 1914 r. przez wycofującą się z terenów wschodnich (lotnisko macierzyste Przemyśl-Żórawica) austriacką kompanię lotniczą Flik. 8.    Postępująca od wschodu ofensywa rosyjska nazywana  „walcem parowym”, wymusiła odwrót także załóg innych kompani lotniczych do Krakowa, a pole wzlotów pod Bochnią zostało zajęte przez samoloty rosyjskie. 26 listopada 1914 r. oddziały 3 Armii rosyjskiej pod dowództwem gen. Radko Dimitriewa wkroczyły do Bochni. Prawdopodobnie już kilka dni później na podbocheńską Rajszulę trafiła przydzielona do tej armii 3 Rota Awiacyjna.

Obecność rosyjskiego lotniska polowego pod Bochnią jednoznacznie potwierdzają meldunki austriackich zwiadów lotniczych przeprowadzanych w czasie bitwy o Kraków i operacji łapanowsko-limanowskiej. 

Bombardowanie lotniska polowego. Fragment pikniku lotniczego w Łososinie Dolnej w 2014 r.Już 1 grudnia załoga Flik. 10. wykryła na trasie kolejowej Bochnia – Tarnów sporo transportów w ruchu oraz lotniska polowe w Bochni i Tarnowie. Załoga Flik. 10 3 grudnia 1914 r. rozpoznała rejon Bochni i linii kolejowych wykrywając w Bochni 5 hangarów namiotowych, co świadczyło o pojawieniu się tam rosyjskiej jednostki lotniczej. Trzy dni później załoga kompanii Flik. 15 miała zbombardować podbocheńskie lotnisko. Nie wiadomo czy to bombardowanie było skuteczne, skoro 8 grudnia załoga Flik. 15. rozpoznała w Bochni 4 hangary namiotowe i 5 samolotów rosyjskich na lotnisku polowym. Albo więc, bombardowanie sprzed dwóch dni nie wyczyniło większych szkód, albo Rosjanie – co wydaje się mało prawdopodobne - utworzyli kolejne przyfrontowe lotnisko w innym miejscu.

Dodajmy w tym miejscu, że w pierwszej dekadzie grudnia 1914 r. austriackie samoloty startujące z lotniska fortecznego w Rakowicach w Krakowie lub z Andrychowa, dość często pojawiały się na niebie nad Bochnią i ziemią bocheńską. Były to przede wszystkim loty zwiadowcze, śledzące ruchy wojsk rosyjskich i transportów kolejowych. Szczególnie często latano na południe od Bochni, w rejon Wiśnicza i Rajbrotu.

Loty te bynajmniej nie należały do zadań łatwych. Jak pisze znawca tej tematyki dr K. Wielgus:

Loty na samotnych, nieuzbrojonych dwupłatowcach, sztuka wczytywania się w krajobraz w poszukiwaniu śladów działań nieprzyjaciela, zimna krew obserwatorów, wychylonych do pasa z kabiny spokojnie fotografujących pozycje wroga pod gradem jego pocisków – to wręcz egzotyczne obrazki z ówczesnych lotów bojowych.

Dosyć bierna postawa Rosjan w Bochni, spowodowała, że załogi austriackie próbowały ze swoich lekkich i prymitywnych aeroplanów dokonywać bezpośrednich ataków bombowych na oddziały rosyjskie. Przytoczmy w tym miejscu wymowny fragment wspomnień Jawigi Urbankowej z Bochni:

5 grudnia 1914 r. wyszłam do miasta po tygodniowym siedzeniu w domu, aby jakieś głupstwo kupić dla dziecka na św. Mikołaja. Zwrócił moją uwagę szum aeroplanu.Zanim odnalazłam go na niebie posłyszałam karabinowe strzały z podworca gimnazjalnego. Cofnęłam się z ulicy, ale zanim weszłam w ogrodzenie domu usłyszałam huk karabinu maszynowego z aeroplanu tuż nad głową. Po jego odlocie poszłam na górę by Tatkę poprosić o towarzyszenie mi do miasta. Nagle powietrze rozdarł huk jakiegom pewno w życiu moim nie słyszała. Przerażeni w pierwszej chwili oniemiali wybiegli wszyscy ze sklepu na ulice, i tutaj dowiedzieliśmy się, że z aeroplanu Austriacy wyrzucili na ulicę Kazimierza Wielkiego w kępkę żołnierzy moskiewskich bombę. Dwóch zabiła na miejscu, trzeciemu urwała rękę i ogromnie go poraniła. Powiedział to przechodzący oficer. Za chwilę zrzucono jeszcze jedną bombę, wobec czego wróciliśmy pospiesznie do domu. Druga bomba wpadła między konie. Zabiła trzy, a dwa musieli żołnierze zastrzeli.

Dodajmy, na koniec, że dzień później jedna z załóg Flik 15. obrzuciła bombami pociąg na zachód od Bochni.

Zdjęcie lotnicze obecnych terenów Rajszuli w Proszówkach.Nie wiele natomiast wiemy o działaniach samolotów rosyjskich ze wspomnianego lotniska na Rajszuli. Jego aktywność była chyba minimalna i wynikała przede wszystkim z fatalnego stanu technicznego i dużej awaryjności samolotów rosyjskich, pochodzących głównie z Francji, których transport na wyboistych drogach Galicji przysparzał Rosjanom mnóstwo kłopotów, podobnie jak brak części zapasowych i zaopatrzenia. Kto wie jednak – czy właśnie nie z podbocheńskiej Rajszuli wystartował rosyjski dwupłatowiec (Farman MF-11?), który późną jesienią 1914 r. nadleciał nad krakowski Nowy Kleparz i dokonał pierwszego bombardowania lotniczego miasta? Bomba spadła na teren kompleksu szpitalnego przy ul. Wrocławskiej, a Austriacy upamiętnili to wydarzenie kamiennym obeliskiem z niemieckojęzycznym napisem „W tym miejsc upadła pierwsza bomba na Kraków, 1914”.

Część aeroplanów z lotnisk w Jasieniu brzeskim i Okocimiu przeniosła się z lotniska polowego w Proszówkach pod BochniąZwycięstwo wojsk austriackich w operacji łapanowsko-limanowskiej pozwoliło odrzucić Rosjan w połowie grudnia za rzekę Dunajec. Ze skąpej wzmianki w czasopiśmie Nowa Reforma, wiemy, że wraz z wycofaniem się z Bochni (15 XII 1914) Rosjanie ewakuowali na wschód również swoją stację lotniczą. Pod koniec grudnia na lotnisko pod Bochnią wróciły samoloty austriackich kompanii lotniczych Flik.1 i Flik. 15. W większości był to jeszcze dwupłatowe Lohnery C dysponujące silnikiem Hiero o mocy 85 KM i rozwijające prędkość maksymalną 110 km/h. Z uwagi na wyraźny skos płatów popularnie nazywano go „Górską Latającą Strzałą”. Jeśli wierzyć interpretacji fotografii porucznika Maxa Hessa z Flik. 1 dokonanej przez dr Krzysztofa Wielgusa, to kompania ta na przełomie grudnia i stycznia dysponowała na lotnisku w Proszówkach samolotami typu Albatros B I.  Samolot ten korzystał z mocniejszego silnika Mercedesa (110 KM) lub Hiero (145 KM) i był znacznie mniej zawodny i bardziej żywotny niż wymieniony wcześniej Lohner C.

W styczniu 1915 r. większość z nich została przeniesiona na położone bliżej linii frontu lotniska polowe w Jasieniu Brzeskim i Okocimiu. Niewykluczone jednak, że jeszcze do przełamania frontu pod Gorlicami (maj 1915 r.) pole wzlotów w Proszówkach było wykorzystywane przez austriackie siły lotnicze – również w czasie lotów kurierskich do oblężonego Przemyśla. Później mogło pełnić funkcję lotniska awaryjnego dla samolotów poczty lotniczej Wiedeń-Kraków-Lwów-Kijów. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, Rajszula stała się ponownie polem ćwiczeń dla kawalerii i 5. Dywizjonu Taborów w Bochni. 

 Ważniejsze źródła:

  • Z galicyjskich pól wzlotów. Początki poczty lotniczej. Lotnicze tradycje i zabytki w krajobrazie Polski Południowej, red. R. Panek i K. Wielgus, Tarnobrzeg-Kraków 1999
  • A. Olejko, Karpacka wojna trzech cesarzy, Rzeszów 2013
  • A. Olejko, Galicyjskie niebo 1914-1915 [w:] Konspekt. Pismo Akademii Pedagogicznej w Krakowie, nr 2/2007
  • J. W. Urbankowa, Moskale w Bochni [w:] Wiadomości Bocheńskie, Rok XVII, nr 4 (83), zima 2009/2010
  • H. Łukasik, Twierdza Kraków. Wokół krakowskiej twierdzy. Epizody, bohaterowie, ślady bitwy o Kraków 1914, cz. IV, Kraków 2009
  • K. Wielgus, Lotnisko pierwszej pocztowej linii lotniczej na świecie w Brzesku Okocimie, www.brzesko.pl/pliki_doc/LOTNISKO.pdf