czwartek, czerwiec 20, 2024
W 1426 roku w Bochni doszło do ostrego i głośnego sporu między miastem a Kościołem, którego negatywnym bohaterem był miejscowy kleryk Mikołaj Melynek. Oskarżony o jakieś przestępstwo trafił do więzienia miejskiego, ale udało mu się odzyskać wolność. Zdaje się, że porzucił myśl o karierze duchownej, bo chciał uzyskać od rajców zgodę na przyjęcie w poczet obywateli miasta. W dodatku przebywając w mieście nosił strój świecki, a nawet broń. Najgorsze jednak, że powrócił na drogę przestępczą i rozpoczął w mieście i okolicy grabieże i rabunki. Zarzucano mu też, że „rozdziewiczył wiele panien chrześcijanek i niektóre żydowskie, a także uprowadził zamężne kobiety i zabierał cudze dobra siła, bijąc przy tym okradanych”.
Władze miasta nakazały go schwytać i działając zgodnie z prawem magdeburskim skazały go na śmierć przez ścięcie toporem. Kat wyrok wykonał i dopiero teraz rozpętała się awantura. Jako że Melynek formalnie podlegał jurysdykcji biskupa krakowskiego i tylko przez niego powinien być karany a nie przez władze świeckie miasta, biskup nałożył ekskomunikę na rajców, a miasto zostało obłożone interdyktem.
Średniowieczna egzekucja. Domena publiczna
Średniowieczna egzekucja. Domena publiczna
W średniowieczu ekskomunika (klątwa) oznaczała pozbawienie wiernego praw uczestniczenia w życiu Kościoła, co w praktyce wykluczało go z normalnego życia w społeczeństwie miasta. Z kolei interdykt nałożony na miasto mógł skutkować zakazem przyjmowania przez mieszkańców sakramentów świętych, a nawet brakiem pochówku zmarłych w obrębie przykościelnego cmentarza. Nic więc dziwnego, że oburzeni postępowaniem biskupa rajcy bocheńscy zwrócili się do samego papieża w Rzymie, aby ten zdjął klątwę z miasta i z Janusza Bonafide, Franciszka Warcownego, Mikołaja Gorczycy, Jakuba Czelantka, Wawrzyńca, syna Krawca i Bogusława Sectora. Na szczęście papież Mikołaj V przychylił się do prośby bochnian i polecił biskupowi krakowskiemu zdjąć klątwę.
 
Źródło: J. Rajman, Spory miasta i mieszczan z Kościołem w Bochni (XIV-XV w.) [w:] Muzealne marginalia, Bochnia 2023

W staropolskiej Bochni, obawiano się nie tylko najazdu obcych wojsk, ale i własnych. Ich pobyt w mieście kończył się zazwyczaj rabunkiem mienia, a czasem pożarami i śmiercią. Dotkliwie przekonała się o tym Bochnia w 1621 r., gdy do miasta na leże zimowe zjechali słynni lisowczycy. Potem władze miasta wolały zapłacić hojny okup, byle tylko uniknąć kłopotliwych gości. Gorzej gdy nie było czym zapłacić…

1555 r. Palenie czarownic w Regenstein. Obrazek z druku ulotnego z połowy XVI wieku wydany w Norymberdze

Procesy o czary to jedna z najciekawszych, ale i jednocześnie najciemniejszych kart naszej historii. Kobiety, posądzone o czary i współpracę z diabłem, sądy miejskie skazywały na śmierć - najczęściej przez spalenie żywcem na stosie. Nie inaczej było w Bochni i okolicznych miasteczkach w XVII -XVIII wieku. Ocenia się, że w samej tylko Bochni, spośród około 30 niewiast oskarżonych o czary i torturowanych, ponad połowę spalono na rynku. Z kolei w Wiśniczu wyroki śmierci na czarownicach wykonywano na granicy miasta z Królówką.

Porę wiosny, a ściślej Niedzielę Kwietną, znaną przede wszystkim jako Niedziela Palmowa, obwieszczają w Lipnicy niezwykłe palmy. Goszczą na rynku już od roku 1958, odkąd nieodżałowanej pamięci poeta, animator wielu kulturalnych i społecznych wydarzeń w Lipnicy Józef Piotrowski, wprowadził na rynek to barwne folklorystyczno - religijne widowisko, organizując doroczny konkurs palm. On je podtrzymał przy "życiu" i nobilitował do nowej roli.

Sprawy o cudzołóstwo zawsze były i są smakowitym kąskiem dla opinii publicznej. Romans wysokiego urzędnika z cudzą żoną dziś może pokrzyżować komuś karierę lub zakończyć się rozpadem małżeństwa. Okazuje się, że w średniowieczu konsekwencję takich czynów były znacznie gorsze, o czym świadczy sprawa landwójta Lipnicy Murowanej z 1418 r.

Acta Maleficorum Wisniciae (1629-1665) i Acta Nigra Maleficorum Wisniciae (1665-1785) to archiwalne księgi sądu kryminalnego w Nowym Wiśniczu, starannie opracowane i wydane drukiem przez profesora Wacława Uruszczaka. Obie zawierają ponad 90 bardzo ciekawych i obszernych sprawozdań z procesów karnych, zawierających teksty oskarżenia, odpowiedzi oskarżonego, zeznania świadków, zeznania oskarżonego przed i po torturach, wreszcie wyrok ze wzmianką o wykonaniu. Sesje sądowe początkowo odbywały się na zamku wiśnickim, a od początku lat 40-tych XVII w. w ratuszu miejskim.

kuna przy wejściu bocznym do kościoła mariackiego w Krakowie. Źródło: Wikipedia

Lubicie czasem totalnie skrytykować burmistrza i radnych miejskich? Zdarza wam się obgadywać i rzucać oszczerstwa na księdza proboszcza i duchownych? No to macie szczęście, że żyjecie w dzisiejszych czasach, bo w staropolskiej Bochni zakuli by was w kunę i wystawili przed kościołem na widok publiczny, ku uciesze gawiedzi i szacownych obywateli miasta...

Było już o piwie w Bochni, to teraz czas na wino :-) Przed wiekami trunek ten dostępny był dla zamożnych obywateli miasta; a że w Bochni takich nie brakowało, więc wina, zwłaszcza węgierskie, dość często gościły na bocheńskich stołach i w miejskich gospodach. Piła go nie tylko szlachta, ale i bocheńscy patrycjusze, którzy z czasem na handlu tym trunkiem budowali swoje fortuny.

Władysław Skoczylas, Pochód zbójników. Dzrzeworyt kolorowany 1919-1920

Wiśnicz znany był w historii Polski nie tylko jako siedziba magnackich rodów, ale także z faktu istnienia tu ciężkiego więzienia. Powstało ono w budynkach zlikwidowanego w 1783 r. klasztoru karmelitów bosych. Już jednak znacznie wcześniej, bo na początku XVII w., w wiśnickim zamku mieściły się lochy więzienne, w którym przetrzymywano przestępców oczekujących na rozprawę sądową. Szczególnie ciekawą kategorię wśród więzionych złoczyńców stanowili karpaccy zbójnicy.