sobota, wrzesień 21, 2019
0
0
0
s2sdefault

W staropolskiej Bochni, obawiano się nie tylko najazdu obcych wojsk, ale i własnych. Ich pobyt w mieście kończył się zazwyczaj rabunkiem mienia, a czasem pożarami i śmiercią. Dotkliwie przekonała się o tym Bochnia w 1621 r., gdy do miasta na leże zimowe zjechali słynni lisowczycy. Potem władze miasta wolały zapłacić hojny okup, byle tylko uniknąć kłopotliwych gości. Gorzej gdy nie było czym zapłacić…

Tak było na przykład w 1709 roku. Głodni i poranieni żołnierze z regimentu koronnego, nie mogąc dostać wsparcia w innych miastach, nadjechali do Bochni, gdzie zażądali od rajców miejskich pieniędzy i wsparcia.  Do dowódcy oddziału pułkownika Leonarda Saliana udała się delegacja złożona z przedstawicieli rady miasta, pospólstwa i górników” by „prosić o miłosierdzie pana pułkownika”. Kiedy szafarze miejscy przynieśli tylko część żądanej gotówki, pułkownik wpadł w szał i rozrzucił przyniesione pieniądze. Potem pobił przedstawicieli miasta, a burmistrza

wzięto z domu i pobito, poszarpano, za łeb prowadzono i podrapano

Obie strony nie ustępowały, sytuacja w mieście stawała się coraz bardziej napięta. W nocy, dzwonek na ratuszu wzywał mieszczan do zebrania się na rynku do obrony. W końcu powstał tumult i rozgorzała walka między żołnierzami a uzbrojonymi górnikami, w czasie której padło kilku zabitych, głównie po stronie miasta.

Nie wiemy dokładnie jak zakończył się ten spór, oprócz tego, że do miasta zjechała komisja królewska, przed którą burmistrz i podwójci wyjaśniali całe zajście. Ten epizod dobrze jednak pokazuje dramatyczną sytuację w jakiej znalazła się nie tylko Bochnia, ale i cała Rzeczpospolita w dobie wojny północnej. Nieopłaceni i często głodni żołnierze ratowali się gwałtem na ubogich mieszczanach, nawet z królewskiego miasta. Przestrzeganiem prawa nikt się jednak nie przejmował, toteż bochnianie, podobnie jak mieszkańcy innych miast, musieli desperacko walczyć o swój byt.

Bibliografia:

  • M. Wyżga, Urzędnicy miejscy Bochni do 1772 roku, Toruń 2018, s. 30-31