• Solny gród
  • bochnia
  • Czarny staw
czwartek 19 październik 2017
0
0
0
s2sdefault

Położone na południu miasta Dołuszyce to dziś jedno z osiedli  Bochni. Przez długie wieki były jednak wsią, która należała do możnowładczych rodów czy klasztorów w Staniątkach i Wąchocku. W dziejach tej wsi zapisały się także tak znane osoby, jak poeta Lucjan Rydel czy generał Stanisław Maczek. Byli też powstańcy styczniowi, posłowie galicyjscy walczący o chłopskie prawa czy ofiary zbrodni katyńskiej.

 

Od Dołusza do Dołuskich

Dołuszyce na mapie austriackiej z XIX w.Wieś Dołuszyce powstała prawdopodobnie w początkach XIII wieku, a jej nazwa ("Dolussice") została pierwszy raz wymieniona w dokumencie księcia Konrada Mazowieckiego z 1242 r. To właśnie od tej daty możemy liczyć czas istnienia osady. W wymienionym wyżej dokumencie, książę zatwierdził majętności klasztoru benedyktynek w Staniątkach, w tym także część Dołuszyc, nadaną klasztorowi przez biskupa Andrzeja Gryfitę.
Wg legendy, nazwa wsi pochodzić ma od słynnego zbójnika Szyca, który w tamtejszych dołach miał mieć swoją kryjówkę. Tak naprawdę jednak pochodzi ona od nieużywanego już dziś imienia Dołusz (względnie Dołusza), który być może był założycielem lub pierwszym osadnikiem we wsi.

Jak widać, już wtedy osada nie była własnością tylko mniszek ze Staniątek. Część wsi pozostawała własnością książęcą, inną część dzierżył bliżej nieznany rycerz Hensir, a wielki las zwany "Olchawą" należał do komesa Warsza, z rodu Rawitów. Wszyscy oni, zamienili bądź sprzedali swe części klasztorowi cystersów w Wąchocku, co potwierdził w roku 1260 książę krakowski Bolesław Wstydliwy. W ten sposób cystersi przejęli Dołuszyce w swoje władanie na - jak się okazało - blisko 300 lat.

W XIV stuleciu osadę przeniesiono na prawo niemieckie, o czym świadczy fakt występowania w źródłach pierwszych sołtysów w Dołuszycach - Wyszka (Wojciecha) i jego syna Paszka (Pawła) z Sierczy koło Wieliczki. Wywodzili się oni z mieszczańskiej rodziny Jordanów, która szybko się wzbogaciła i weszła w szeregi szlachty, pieczętując się herbem "Trąby". Szczególną uwagę warto zwrócić na Paszka, sołtysa w Dołuszycach w latach 1393-1411, który od dzierżonych włości przyjął nazwisko Dołuski. Znikome ślady jego gródka obronnego (głównie fragmenty drewniano-ziemnych wałów) możemy dziś odnaleźć w lesie w Kopalinach, przy drodze z Dołuszyc do Pogwizdowa.

W średniowiecznej wsi

Majątek sołecki pozostawiony przez Dołuskich przejął w latach 1407-1411 Mikołaj Kurowski, arcybiskup gnieźnieński i zaufany doradca króla Władysława Jagiełły, wywodzący się z sąsiedniego Kurowa. Potem tą częścią wsi władał jego syn Piotr, kasztelan sądecki, a po jego bezpotomnej śmierci w 1466 r. sołectwo przeszło w ręce jego spadkobierców- Pileckich h. Leliwa. Wreszcie po długich sporach sądowych majątek ten przejęli z rąk Pileckich cystersi z Wąchocka, którzy tym samym objęli we władanie całość wsi. Jak podaje nasz kronikarz Jan Długosz, Dołuszyce pod koniec średniowiecza liczyły ponad 11 łanów ziemi uprawnej (łan - około 24 hektary), znajdował się tu folwark klasztorny, młyn (zapewne nad potokiem Gróbka), stawy, oraz - co ciekawe- aż 3 karczmy z przynależnymi polami.

W rękach panów na Wiśniczu

W 1552 r. klasztor wąchocki nadał Dołuszyce marszałkowi wielkiemu koronnemu Piotrowi Kmicie z Wiśnicza. Odtąd przez ponad 300 lat wieś będzie należeć do panów na Wiśniczu - tj. Kmitów, Barzów, Lubomirskich, Potockich, Sanguszków. Rezydujący w wiśnickim zamku magnaci wydzierżawiali wieś różnym tenutariuszom lub oddawali ją w zastaw za długi. Dzierżawcy wsi nastawiali się na szybkie wzbogacenie. Oznaczało to pogorszenie położenia dołuszyckich kmieci, którzy zmuszani byli do odrabiania coraz większej pańszczyzny i świadczenia na rzecz właścicieli wsi wielu dodatkowych robocizn i danin w naturze. Z dokumentu z 1654 r. wiadomo, że kmiecie z Dołuszyc zobowiązani byli do 5 dni pańszczyzny w tygodniu z własnym zaprzęgiem, a zagrodnicy do 5 dni pracy pieszo. Ponadto kmiecie mieli odprawiać tzw. "stróżę" czyli czuwanie w nocy przy dworze oraz transport różnych produktów z folwarku własnymi wozami do Krakowa. Młynarz oprócz płacenia czynszu rocznego zobowiązany był do robót ciesielskich przy dworze i folwarku.

Z tego samego roku 1654 r. pochodzi ciekawy inwentarz dworu i folwarku w Dołuszycach. Wg opisu, dwór w Dołuszycach był dużą budowlą drewnianą ("dom wielki"), podpiwniczoną, z dwoma alkierzami, otoczony solidnym parkanem z wrotami na biegunie i furtką z gontowym daszkiem. Wewnątrz dworu było kilka izb i pomieszczeń gospodarczych, zaopatrzonych w okna z błonami, a kilka z szybami z weneckiego szkła. Ogrzewanie dworu zapewniały kolorowe piece kaflowe. W bezpośrednim sąsiedztwie dworu były sad i ogród z jarzynami oraz zabudowania folwarczne (stajnie, stodoły itp.) Z opisu wynika wyraźnie, iż ten XVII-wieczny dwór położony był przy drodze od Kurowa, bardzo, więc możliwe, iż stał w miejscu lub sąsiedztwie późniejszego dworu Rydlów, a obecnie starego domu państwa Tworzydłów. Prawdopodobnie mieszkali w nim dzierżawcy wsi, a w czasie ich nieobecności zarządcy folwarku i podległa im służba.

Dołuszyce a karczma na Czerwieńcu

W skład majątku dworskiego w Dołuszycach wchodziła także słynna karczma na Czerwieńcu zwana wtedy "Serwaniec". Karczma ta pobierała z dołuszyckiego folwarku zboże potrzebne do pieczenia chleba oraz produkcji piwa we własnym browarze. W gospodzie tej, położonej przy prastarej drodze z Węgier do Krakowa, było zawsze wielu gości, zwłaszcza kupców, mieszczan bocheńskich, górników oraz oczywiście chłopów z Dołuszyc i Kurowa. Nie brakowało też zwad i awantur, kończących się ranami a nawet śmiercią napastników. Do wielkiej bijatyki między chłopami z Dołuszyc i Kurowa a mieszczanami bocheńskimi doszło w karczmie serwanieckiej w 1612 r. Górę wzięli mieszczanie, którzy "ludzi pobili, poranili, rzeczy pobrali", na co skarżył się do władz miasta ówczesny właściciel Dołuszyc, Sebastian Lubomirski z Wiśnicza.

Co ciekawe, w 1892 r. miasto dzierżawiło od hrabiego Potockiego propinację dołuszycką i zamierzało wykupić karczmę serwaniecką, ale duże koszty i niepewność interesu sprawiły, że z pomysłu tego wycofano się. Podobnie zresztą jak z dziwacznych planów budowy w Dołuszycach szpitala dla obłąkanych (psychicznie chorych), - co zamierzano w 1904 r.

Na progu XX wieku i w czasach Rydlów

Budynek, w którym przed wojną mieściła się szkoła, a po wojnie - biblioteka, świetlica i straż pożarnaW czasach autonomii galicyjskiej i dwudziestolecia międzywojennego we wsi zaszły ważne zmiany cywilizacyjne. W 1903 r. w Dołuszycach założono jednoklasową szkołę ludową, której długoletnim (do 1925 r.) nauczycielem i kierownikiem był Stanisław Janiga. W 1911 r. Towarzystwo Szkoły Ludowej w Bochni założyło we wsi pierwszą wypożyczalnię książek. Na początku lat 20-tych działało także kółko rolnicze, w którym można było kupić cukier, kawę, cykorię, naftę, tytoń.

Postępu tego nie zahamował wybuch I wojny światowej, choć wiadomo, że pod koniec 1914 r. w rejonie dzisiejszej ulicy Pagórek stała artyleria austriacka walcząca z Rosjanami. Główne jednak działania zbrojne ominęły Dołuszyce i miały miejsce w południowej części powiatu w ramach tzw. "operacji limanowsko-łapanowskiej"- zwycięskiej dla wojsk austriackich.

W Dołuszycach rozwija się w tym czasie ruch ludowy. Ówczesny sołtys wsi, Wincenty Pilch, w 1913 r. został posłem do Sejmu Krajowego Galicji.

Dawny dwór rodziny Rydlów, gościł wielu znanych ludzi, m.in. poetę Lucjana RydlaWażną rolę w rozwoju wsi odegrała ziemiańska rodzina Rydlów, osiadła w Dołuszycach w 1911 r. Rydlowie mieszkali w zbudowanym około 1880 r. i zachowanym do dziś dworze. Staropolskim zwyczajem dom Rydlów był zawsze otwarty dla gości i rodziny. Przez wiele lat do Dołuszyc przyjeżdżał Lucjan Rydel, bohater "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego, wraz ze swoją żoną Jadwigą z Mikołajczyków. Jego imię nosi dziś ulica, przy której znajdował się dwór Rydlów.

Duże zasługi dla mieszkańców położyła zwłaszcza Jadwiga Rydlowa, która po śmierci męża Mikołaja wychowywała swoich synów. Znana była z niesienia pomocy najbiedniejszym i chorym, wspierała również działalność miejscowej szkoły powszechnej.  Jadwiga zainicjowała też założenie w 1928 r. Stowarzyszenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Dołuszycach, dla którego w 1931 r. ufundowała pierwszą sikawkę. Zabytkowa już sikawka do dzisiaj znajduje się w remizie OSP wybudowanej na gruncie przekazanym nieodpłatnie przez dziedziczkę.

Trąba powietrzna

zabytkowa sikawka strażacka OSP w DołuszycachZ okresu międzywojennego warto wspomnieć o jeszcze jednym niecodziennym wydarzeniu. Mianowicie, 8 maja 1923 roku nad Dołuszycami przeszła potężna trąba powietrzna. To niezwykłe zjawisko trwało zaledwie kilka minut i objęło swym zasięgiem tylko Kopaliny i Dołuszyce, ale przyniosło ogromne straty. Huragan powalił ogromne, stare lipy w sąsiedztwie dworu (mogły liczyć nawet 300 lat!), a także 177 drzew w sadzie i w parku. Powalonego drzewa było tak wiele, że przez następne kilka lat używano go do palenia w piecu i potrzeb gospodarskich. Naoczny świadek tego zjawiska tak opisywał pozostałe straty:

Wieś wyglądała jak jedno cmentarzysko. Strzechy z dachów porozrzucane na odległość kilkuset metrów. Dziewczynę w polu porwało. Konie przewróciło razem z parobkiem. Las pani Macudzińskiej (właścicielki pobliskich Kopalin - przyp. J.P) leżał pokotem na przestrzeni paru kilometrów

Jak widać anomalia pogodowe, które towarzyszą nam współcześnie, zdarzały się i w przeszłości.

W czasach okupacji

Ciężkie chwile przeżywali dołuszyczanie także w czasie wojny obronnej Polski w 1939 r. 6 września w rejonie Dołuszyc walczyła 10. Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej pod dowództwem płk. Stanisława Maczka. Zaciekłe walki toczyły się w Lesie Kopalińskim między Dołuszycami a Wiśniczem, gdzie po dzień dzisiejszy można znaleźć resztki naprędce przygotowanych okopów i stanowisk strzeleckich. Broniono również drogi Pogwizdów - Bochnia (dzisiaj częściowo ulica Strzelecka). W godzinach popołudniowych dowództwo brygady i część sił z kompanią czołgów Vickers przesunęło się do samych Dołuszyc. Po heroicznej walce, pancerniacy Maczka wyrwali się z niemieckiego okrążenia i szczęśliwie wycofali się polną drogą na Kurów, Brzeźnicę i dalej w kierunku Brzeska. Wkraczający do wsi Niemcy rozwścieczeni oporem Polaków podpalili trzy domostwa.

W czasach okupacji mieszkańcy Dołuszyc, podobnie jak innych wsi, zmuszani byli przez okupanta do kontyngentów (przymusowych dostaw żywności), robót przy budowie okopów w Kurowie. Wielu zostało wywiezionych na przymusowe roboty do Niemiec, kilku zostało aresztowanych i osadzonych w niemieckim więzieniu w Nowym Wiśniczu. Do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu trafili pochodzący z Dołuszyc: Ferdynand Głód, Tadeusz Imiołek, Petronela Ludrowska i Józef Pach.

Były też ofiary agresji radzieckiej na Polskę. W Katyniu zginął urodzony w 1911 r. w Dołuszycach porucznik Feliks Pilch, syn wspomnianego wcześniej Wincentego. Z kolei w Miednoje Rosjanie zamordowali pochodzącego z Dołuszyc przodownika policji Teofila Raczyńskiego. Nie były to zresztą pierwsze ofiary Rosjan. Już w 1863 r. w powstaniu styczniowym walczył 17-letni Jakub Piotrowicz, który aresztowany przez Rosjan został zesłany na Syberię, skąd prawdopodobnie już nie wrócił.

20 stycznia 1945 r. na ziemię bocheńską wkroczyły oddziały Armii Czerwonej. Część oddziałów niemieckich wycofywała się również przez Dołuszyce wzdłuż potoku Gróbka i ulicy Pagórek. Niemcy wycofywali się w kierunku południowo-zachodnim drogą na Pogwizdów i dalej na Łapanów. Wiadomo, że często przedzierali się drogami leśnymi bojąc się ataków Rosjan. Historyczną pamiątką po tych wydarzeniach był wrak półgąsienicowego transportera Halftrack, który powoli grzązł w bagnie nad Gróbką.

Miasto to, czy nie miasto?

Ostatnim wydarzeniem z dziejów Dołuszyc, o którym na koniec należy wspomnieć, było przyłączenie wsi do miasta Bochni 1 stycznia 1973 r. Dziś Dołuszyce nadrabiają różnice w infrastrukturze i stają się coraz bardziej atrakcyjnym osiedlem mieszkaniowym Bochni. Zmienia się wygląd i społeczność osiedla. Na szczęście w Dołuszycach nie słychać jeszcze miejskiego zgiełku, Gróbka leniwie płynie tak jak przed setkami lat, a okoliczne lasy dają możliwość wypoczynku na łonie przyrody. I niech już tak zostanie...