sobota, wrzesień 21, 2019
0
0
0
s2sdefault

Odkryte w ostatnich latach pozostałości ratusza na nowo ożywiły dyskusję nad przeszłością Bochni i jej zapomnianych budowli. I choć dziś pod płytą rynku zostały tylko resztki fundamentów i piwnic, to przecież połączenie informacji źródłowych i badań archeologicznych wskazuje, że miała Bochnia jeden z najokazalszych ratuszy w Małopolsce, wokół którego przez setki lat skupiało się życie tego królewsko-górniczego miasta.

Historia

Każde większe miasto miało swój ratusz, czyli budynek, który był siedzibą władz miejskich, a jednocześnie symbolem prestiżu żyjącej tu społeczności.  Pierwsza wzmianka źródłowa o tej budowli w naszym mieście pochodzi z 1378 r., ale nie ulega wątpliwości, że wzniesiono go znacznie wcześniej, co najmniej w połowie XIV w. kiedy to w Bochni w pełni ukształtował się samorząd miejski. Prawdopodobnie jego budowa przypadła na czasy panowania króla Kazimierza Wielkiego (1333-1370), który wspierał rozwój salinarnej Bochni. Usytuowano go we wschodniej części Rynku Dolnego, gdzie począwszy od XIV w. znajdowało się centrum miasta.

Okres świetności tej budowli przypadł na wiek XV i połowę XVI, kiedy to ratusz był, obok zamku żupnego, jedyną dużą i reprezentacyjną budowlą w mieście. Prawdopodobnie w sali wielkiej ratusza, ozdobionej portretami władców, burmistrz i rajcy miejscy przyjmowali znaczniejszych gości przybywających do miasta. Urzędujących na ratuszu rajców miejskich (zazwyczaj sześciu) wybierano w Bochni co roku na początku stycznia. Prawo do nominacji urzędników miasta było w gestii wójta dziedzicznego, a od roku 1618 – starosty bocheńskiego. Elekcję rozpoczynała uroczysta msza święta w kościele parafialnym, po czym elektor w licznym korowodzie mieszczan przechodził przy dźwiękach muzyki i bicia dzwonu do ratusza. Tam, elektor dokonywał wyboru urzędników – rajców, ławników, starszych bractw i cechów rzemieślniczych oraz urzędników żupnych.

Rekonstrukcja bryły ratusza na tle współczesnego rynku. Oprac. P. Klóska
Rekonstrukcja bryły ratusza na tle współczesnego rynku. Oprac. P. Klóska

Wybrani rajcy, ławnicy i starsi cechowi byli zobowiązani do regularnego uczęszczania na zebrania, odbywające się w ratuszu. Z czasem, niektórzy zaczęli się od tego obowiązku uchylać, skoro w 1669 r. elektor Kociszewski ustanowił karę 10 grzywien na naprawę ratusza dla tych urzędników, którzy na odgłos dzwonu nie stawią się na ratuszu.

Na ratuszu obradowała także ława miejska, czyli ówczesny sąd, a w kancelarii urzędował pisarz miejski. Tutaj też znajdowało się archiwum miejskie, w którym z wielką pieczołowitością przechowywano dokumenty i przywileje królewskie oraz księgi miejskie. Spoczywały one w skrzyni o trzech kluczach, a te mieli w posiadaniu burmistrz, lonerzy (urzędnicy skarbowi) i pospólstwo.

W jednym z pomieszczeń ratusza znajdował się skarbiec miejski, w którym przechowywano pieniądze i kosztowności, czasem złożone tu przez mieszczan, którzy uważali murowany ratusz za miejsce bardziej bezpieczne od ognia, niż ich drewniane zazwyczaj domy. Na ratuszu znajdowała się także zbrojownia miejska, gdzie przechowywano broń białą i palną, pochodzącą przeważnie od bocheńskich cechów rzemieślniczych. Wiemy na przykład, że w roku 1683, w cechu rzeźników, nowo przyjęty mistrz miał dać armatę na ratusz, muszkiet z wyposażeniem, kamień prochu i 2 kopy kul muszkietowych. W 1584 r. miały być w ratuszu "dwie puszki" czyli działa.

W podziemiach ratusza mieściło się więzienie (kabat) oraz izba tortur, gdzie kat pomagał sądowi w uzyskaniu satysfakcjonujących zeznań.  Przesłuchania osób podejrzanych w izbie tortur miały swój ceremoniał. Torturom zwykle przysłuchiwał się podwójci oraz pisarz miejski, a rzadko cały sąd. To tu m.in. torturowano w XVII w. kobiety oskarżone o czary, a część z nich spalono na stosie na rynku.

Rozciąganie członków to najczęściej stosowana tortura w dawnych więzieniach miejskich

Piwnice bocheńskiego ratusza były na tyle obszerne, że mieściła się w nich także woskownia, w której wytapiano wosk, a część pomieszczeń była dzierżawiona przez bogatych kupców. Niewykluczone, że w średniowieczu był tu też wyszynk piwa.

Do ścian ratusza, zwłaszcza od strony zachodniej przylegały jatki, czyli ówczesne kramy, sklepiki. Najwięcej było jatek mięsnych, chlebowych, nabiałowych i solnych, a ich położenie w rynku przesądzało o sporej wartości.

Resztki murów ratusza i spalonych jatek. Fot. M. Mroczek
Resztki murów ratusza i spalonych jatek. Fot. M. Mroczek

Zmorą miasta były częste pożary. Ogień trawił nie tylko domy, ale i ratusz. Tak było w 1447 r., kiedy to ogromny pożar zniszczył także ratusz, wskutek czego prawdopodobnie spaliła się większość bocheńskich ksiąg i dokumentów miejskich z okresu średniowiecza. Stopniowy upadek bocheńskiego praetorium zapoczątkował tragiczny pożar miasta w 1561 r. Ratusz co prawda z trudem odbudowano, ale kolejne pożary w XVII-XVIII w. pogarszały stan techniczny budynku. W 1602 r. spłonęły drewniane jatki, a jeden z rajców bocheńskich Wojciech Wojda, bohatersko ratował przed ogniem cenne wyposażenie ratusza. Kolejny raz ratusz spalił się w 1709 r., a wraz z nim 36 domów w centrum miasta.

Ratusz niszczał wskutek przeciekającego dachu oraz zaniedbań ze strony urzędników, którzy nie byli w stanie odpowiednio zatroszczyć się o konserwację i utrzymanie ratusza. Przed rokiem 1740 zawaliła się kancelaria, a w 1741 r. wg zapiski

w kabacie więźniowie dziury powyrąbywali i sądowa izba nachyliła się…

Tak więc część więźniów próbowała się wydostać z lochów przez podkop, który doprowadził w końcu do tego, że w 1744 r. pomieszczenie skarbca, zapadło się do „męczarni”.

Oczywiście próbowano ratusz remontować, ale z braku pieniędzy były to naprawy doraźne. W 1740 r. na reparację ratusza przeznaczono kwotę 78 zł, w tym 20 zł. zegarmistrzowi na renowację miejskiego zegara. Po wspomnianym wyżej zniszczeniu więzienia uchwalono kolejną reparację, a także pobicie dachu nowym gontem.

Mimo wielokrotnych prób zdobycia funduszy, w II połowie XVIII w. budowla groziła zawaleniem, stąd władze austriackie poleciły ją rozebrać w 1794 r. Tak niestety z krajobrazu miasta zniknął symbol władzy samorządowej i świetności miasta w dawnych wiekach.

Architektura

To zdumiewające, ale nie zachował się żaden, w pełni wiarygodny wizerunek staropolskiego ratusza, a o jego wyglądzie i architekturze możemy wnioskować głównie na podstawie skąpych wzmianek w dokumentach archiwalnych oraz badań archeologicznych.  Na przełomie XVI i XVII w. przebywający w klasztorze dominikanów Martin Gruneweg z Gdańska, określił bocheński ratusz jako „piękny i wysoki, na wzniesieniu. Jest po części murowany, a otaczają go otwarte podcienia, pod którymi stragany mają kramarze (…)”.  Z końca XVII wieku pochodzi pierwsze graficzne przedstawienie bocheńskiego ratusza, który widać w tle obrazu przedstawiającego jeden z cudów Świętej Kingi. Obraz pochodzi z klasztoru Klarysek w Starym Sączu i przedstawia ratusz jako dużą budowlę z wysoką, strzelistą wieżą.

W sposób uproszczony przedstawiono bocheńskie pretorium na planie salinarnym z 1777 r., gdzie jest to piętrowy budynek, z dwuspadowym dachem i niewielką wieżyczką. Z kolei na planie miasta z 1792 r. widać prostokątny zarys ratusza z prostokątną wieżą lub gankiem od strony wschodniej.

Ratusz na planie salinarnym z 1777 r. Zb. Muzeum w Bochni
Ratusz na planie salinarnym z 1777 r. Zb. Muzeum w Bochni

Znacznie więcej informacji dostarczyły badania archeologiczne ratusza z lat 2011, 2017 i 2019. Dzięki nim wiemy, że budowla znajdowała się we wschodniej część dzisiejszego rynku. Fundamenty ratusza wzniesiono z kamienia na zaprawie piaskowo – wapiennej. Ich szerokość wynosiła średnio 80 cm. Zbudowano go na planie prostokąta o wymiarach 18,5 metra na 22,5 metra. Budynek posiadał podziemną kondygnację piwnic umiejscowionych w północnej i południowej części. Kolebkowe sklepienia piwnic wzniesione zostały z cegieł.

Pozostałości bocheńskiego ratusza odkryte w trakcie badań archeologicznych w 2019 r. Fot. M. Mroczek
Pozostałości bocheńskiego ratusza odkryte w trakcie badań archeologicznych w 2019 r. Fot. M. Mroczek

Ratusz był budowlą murowaną, piętrową, z wieżą od strony wschodniej, w narożnikach podparty szkarpami. Główne wejście było najprawdopodobniej od strony zachodniej.  Dach pokryty był drewnianym gontem, który wielokrotnie się palił lub ulegał zniszczeniu. Można przypuszczać, że w I połowie XVI w. nadano mu cechy stylu renesansowego, jak to czyniono w wielu innych miastach. Na wieży znajdował się dzwonek, którym wzywano pospólstwo na zebrania lub ostrzegano mieszkańców przed niebezpieczeństwem. Co najmniej od XVI w. na północnej ścianie ratusza zainstalowany był zegar mechaniczny, którym miał się opiekować zegarmistrz miejski. Z zegarem tym były zresztą same kłopoty, często nie chodził, o co pretensje miała rada miasta, która w 1668 r. uchwaliła na jego naprawę 200 złp.  

Budynek ogrzewany był piecami kaflowymi bogato zdobionymi, a resztki detali kamiennych wskazują, że przynajmniej część pomieszczeń posiadała gotyckie i nowożytne zdobienia.

Kafle, cegły i detale kamienne z bocheńskieo ratusza na wystawie w Muzeum w Bochni
Kafle, cegły i detale kamienne z bocheńskieo ratusza na wystawie w Muzeum w Bochni

Do głównej budowli ratuszowej od południowego zachodu przyległ kamienny budynek o nieznanym przeznaczeniu, być może mieszczący wagę miejską. W bezpośrednim sąsiedztwie murów ratusza stały drewniane jatki i stragany, których pozostałości odkryto w trakcie badań archeologicznych. Najwięcej było jatek mięsnych, chlebowych, nabiałowych i solnych, a ich położenie w rynku przesądzało o sporej wartości. O rozwiniętym handlu w otoczeniu ratusza świadczą znalezione monety oraz plomby ołowiane z herbem Gdańska.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że budynek ratusza razem z przybudówkami mógł mieć wymiary ok. 20x25 metrów i był jednym z najokazalszych obiektów tego typu w Polsce. Prawdopodobnie przy jego budowie wzorowano się na podobnych ratuszach w Krakowie lub Wrocławiu.

Ciekawostki

Obok ratusza znajdował się pręgierz, gdzie wobec zgromadzonej gawiedzi karano chłostą przestępców. Czasem wystarczającą karą było tylko przykucie łańcuchem do słupa, co spotkało np. w 1681 r. Marcina Grzegorzewicza, którego tak trzymano przez trzy tygodnie wśród mrozu, zimna i głodu. Przy narożniku ratusza znajdował się drewniany krzyż, a nieco dalej wysoka żerdź, na której zawieszano kapelusz wójtowski jako znak rozpoczętego targu. Pierwsza wzmianka o tym zwyczaju w Bochni pochodzi z 1396 r.

Bocheński ratusz był czasami widownią gwałtownych wydarzeń. W 1577 r. zbuntowani górnicy wtargnęli na ratusz i odbili swojego towarzysza Stanisław Barwierza, osadzonego w więzieniu i oczekującego na śmierć z rąk bocheńskiego kata Wojciecha.

W 1599 r. w jego podziemiach uwięziono Jana Ślęzakowicza, pisarza zamku wiśnickiego, znanego w Bochni awanturnika. Stąd przemocą odbili go towarzysze z Wiśnicza - Feliks Kint i Andrzej Różański, którzy na czele 20 hajduków zamkowych najechali ratusz i pobili wielu mieszczan bocheńskich. W czasie tego zajazdu miał zginąć trębacz miejski, pełniący na wieży ratuszowej straż nocną.

W II poł. XVII wieku rajcy bocheńscy często przybywali na ratusz i obrady rady miasta pijani. Zarządca wójtostwa bocheńskiego Kacper Kamocki, żeby ukrócić ten proceder, ustalił w 1678 r. karę 10 grzywien dla tych, którzy przybędą na sesję po spożyciu większej ilości piwa lub gorzałki. Mimo to, zarządzenie to trzeba było powtarzać przez kilka następnych lat…

W 1695 r. Grzegorz Kołaczkowski, bogaty mieszczanin i równie sławny warchoł, będąc osadzony w areszcie na ratuszu, jakimś sposobem dorwał się nocą do dzwonka ratuszowego, i "ogromny popłoch wzniecił w całym mieście". W tymże roku w sąsiedztwie ratusza było tak niebezpiecznie, że ustanowiono specjalną straż obywateli, którzy z orężem w ręku mieli pilnować porządku w jego otoczeniu.

 Ważniejsza bibliografia: